To właśnie Anglia

Pochmurnego czerwcowego dnia w 1948 r. pewien pasażer na pokładzie "Empire Windrush" spojrzał na pola w oddali, poza szarymi dokami w Tilbury, i powiedział korespondentowi "Guardiana": "Jeśli to jest Anglia, podoba mi się". Był jedną z 492 osób, które przypłynęły ze słonecznego Trynidadu i Jamajki, skuszone obietnicą pracy. Nawet jeżeli przyszłość owego przybysza w wieloetnicznej Anglii okazała się mniej różowa niż w wizjach roztaczanych przez władze, podobnie jak większość cudzoziemców wylądował tu z wielkimi nadziejami i przynajmniej na początku nie był zawiedziony. Każdy ma własne wyobrażenie Anglii, oparte na nieśmiertelnych skojarzeniach: policjanci w śmiesznych czapkach i piętrowe autobusy, wiejskie domy kryte strzechą i wytworne rezydencje, puby i herbata z mlekiem, przekupnie na ulicznych targach i rodzina królewska, ekscentryczni arystokraci, kominiarze mówiący niezrozumiałą angielszczyzną, a do tego na każdym kroku uściski dłoni i pytania o samopoczucie. Dla turystów wielką frajdą jest sprawdzanie, które z ich wyobrażeń co do "tego błogiego ogrodu, tego berła, tej Anglii" (by zacytować Szekspira) są zgodne z prawdą. Wielu ze zdziwieniem odkrywa, że w Londynie nie ma już smogu, deszcz nie pada tu aż tak często jak słyszeli, na przystankach autobusowych nie trzeba się już ustawiać w kolejce, a restauracji hinduskich jest więcej niż barów z rybą i frytkami.

 
Bielizna damska - płytki wrocław - kredyty bez biku - gg - darmowe programy - Motoryzacja - Powierzchnie do wynajęcia - Wczasy Egipt - sklep z opakowaniami - fotografia ślubna - Flirt - Instalacje co wrocław